Hej Ty!
„Prosisz mnie znowu, który to już Twój list, by Ci odpisać jeśli tylko bym mogła jakie postępy poczyniłam na dziś w Sztuce Latania, najtrudniejszej ze sztuk.” By wzbić się wyżej, rozwinąć skrzydła, nie spojrzeć za siebie, to nie takie łatwe…
„Co rano windą wjeżdżam prawie na dach, jest tu w osiedlu taki najwyższy blok. Codziennie myślę, patrząc z niego na świat, co będzie kiedy wreszcie zrobię ten krok?” Czy się zawaham, czy pójdę odważnie. czy pomyślę o Tobie czy Zapomnę porażona szczęściem?
„Wczoraj skoczyłam, miałam skrzydła jak ptak. Raz jeden w życiu każdy chyba to czuł.” Ta wolność we krwi, ten tlen w płucach. Wrażenie, że możesz wszystko, a czegokolwiek się dotkniesz zamieni się z złoto. Spełnienie wszystkich snów i pójście nawet poza granice wyobraźni. Poczucie, że Boży plan dla Ciebie właśnie się realizuje, lecz „ Ktoś nagle krzyknął: tak to każdy by chciał! Coś pochwyciło i ściągnęło mnie w dół…” I nawet wiem czym to było. Ten wzrok masy gdy okazuje się ze Tobie się udało. Że to Ty jesteś tym kimś innym. Miałam odwagę jako jedyna i dziś za to przyszło zapłacić. „Life is brutal.”
Spadac też trzeba umieć.Ja na szczęście „spadam, chroni mnie wiara. Niech Będzie chwała Bogu, a w mojej duszy spokój…”, bo wiem, że nie mogę narobić sobie krzywdy. Nauczyłam się już spadać do przodu, by po zetknięciu z ziemią, móc tylko sprawdzić ilość odniesionych strat, otrzepać kolana i pójść dalej. Po to by znowu skoczyć i znowu pofrunąć. W marzenia, ponad przeciętność, ponad szarość.
„Poza tym wszystko doskonale…”
(In English:
And You,
You ask me again (it’s your another letter) to wirte if I’m just able to, what is my progress in Art of Flying, the hardest of all. I try to learn how to get higher, spread my wings, no to look behind me but it’s not so easy…
Every morning I enter an elevator almost to the roof. There is so high tower here. Everyday I think, when I look at this world, what happens when I take this step? Do I hesitate or go brave? Do I think about you or forget because of all this happiness?
Yesterday I jumped. I had wings like a bird. Once in life everyone feels it, I suppose. The freedom in your blood, all the oxygen in lungs. The feeling that you can everything and whatever you touch changes in gold. Making all your dreams come true and going even behind your imagination. Certainty that God’s plan for you start to implement but… Someone suddenly shouted: Everyone wants to fly like this! And something took me and pulled me down. And I know, what it was. This empty sight of all these people when it’s proved that you make it. That you’re different. Only I had so much courage and now I pay for it. Life is brutal.
Falling down is also an Art. Lucky I’m falling down, protected by my faith. Thank You, God and I don’t need anything else, cause I know I can’t hurt myself. I’ve just learnt falling ahead to dust down and go. Go to jump once again and fly again. To my dreams, over average…
Besides everything perfectly…)
Wykorzystano fragmenty: „Sztuka latania” Lady Pank i „Spadam” Comy / Used „Sztuka latania” by Lady Pank and „Spadam”” by Coma
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz