piątek, 3 czerwca 2011

Californication - sąd nad epoką? 1

Hank Moody.
Pisarz, którego kariera na dobre rozkręca się dopiero gdy jedna z jego książek zostaje sfilmowana. Pochodzący z Nowego Jorku artysta, który szczerze nienawidzi miejsca, w którym wylądował – Los Angeles w Californii.
W tym miejscu jego życia poznajemy go. Potem już jest tylko „zabawniej”. Hank jest typem wiecznego chłopca, który nie potrafi się pogodzić z paroma sprawami. Na przykład z tym, że ktoś gwizdnął mu zabawki.  Matka jego córki i jego wieloletnia towarzyszka zostawia go dla dobrze sytuowanego redaktora.  Hankowi bardzo trudno jest to zrozumieć i ze wszech miar stara się naprawić coś, co niekoniecznie było jego winą. To przez ich brak przestaje pisać, po prostu nie może.   Wydaje mi się, że Karen tak naprawdę nigdy nie przestała kochać Hanka, ale okoliczność przyrody sprawiły to, co sprawiły. Postanowiła wreszcie zadbać o siebie i swoją dorastającą córkę. Ma dość zastanawiania się, ile dla niego znaczą.  Hank nie zamierza oddawać swoich „zabawek” bez walki. Podejmuje czasem zabawne, czasem żenujące próby udowodnienia Karen, że na nią zasługuje.  Chce pokazać, że jest choćby tylko jedna, ale jest jedna rzecz, na której zależy mu bardziej niż na czymkolwiek innym. Tym właśnie są jego córka i jej matka.
Właściwie wszystko, co robi stara się robić dla ich dobra. Szczególnie dobra Becki, bez której chyba nie wyobraża sobie życia. Mimo wszystkich swoich błędów  stara się być dobrym ojcem. I przez zasadniczą część tych prób mu się to udaje. Czego by o nim nie mówić… kocha Beckę i próbuje nie pozwolić nikomu jej skrzywdzić, czasem nie dostrzegając, że sam to robi. Poznajemy ją jako kilkunastoletnią (bodaj 14) Child of Revolution*. Zupełnie jak jej ojciec. I właśnie z okazji swojego rodziciela musi szybko dorosnąć.  Bardzo się przejmuje tym, co dzieje się między jej rodzicami, a okres dojrzewania nie pomaga w zwalczaniu swoich własnych demonów, nie mówiąc  o Hanka.  W sumie zachowują się symetrycznie. Córka mimo swoich problemów stara się wychować ojca. Ojciec mimo wszystkich swoich chronicznych wad, stara się ochronić córkę. Wychodzi różnie, ale w moim odczuciu tutaj są chyba najważniejsze intencje. Jest na każdy telefon o kłopotach, gdy trzeba komuś dać w mordę lub zabrać z nieciekawej imprezy. Nigdy nie robi wymówek, bo aż za dobrze wie jak to jest.
Pomimo posiadania lekko dysfunkcyjnej rodziny Hank prowadzi doprawdy rock’n’rollowe życie. Seks, alkohol i narkotyki. Dokładnie w tej kolejności.  Dwie ostatnie pasje niekiedy powodują, że wpada w tarapaty. Z uroczego, zabawnego faceta whisky i jointy robią zgryźliwego tetryka, który nie wierzy z nic, nawet w samego siebie i uwielbia upokarzać ludzi. To ostatnie wychodzi mu jak nic innego.  Więc po pijaku częstotliwość spotykanych problemów gwałtownie wzrasta.  Słowne utarczki ze swoimi rozmówcami to standard, bez którego nie może się odbyć żadna kolacja. Zdarzają się tez bardziej hardcorowe akcje ja np.: oskarżenie o ojcostwo. A to ląduje w areszcie za napaść na funkcjonariusza a to za gwałt na nieletniej…
 Ale o wszystkich kobietach Hanka w następnym odcinku ;)


*piosenka Marka Bolana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz